wtorek, 18 sierpnia 2015
Od Archiad cd. Roostera
czwartek, 13 sierpnia 2015
Uwaga!
Z powodu naruszania regulaminu opowiadań, opiekunka Shi zostaje usunięta z grona adminów.
Nie chcę, by reprezentowali nas ludzie o słabym poziomie pisania.
Jeśli za tydzień nie zgłoszą się opiekunki postaci: Shi i Rhydian, będę zmuszona do zdegradowania ich z pozycji władców, z powodu noe pisania opowiadań, noe udzielania się na blogu, itd.
środa, 12 sierpnia 2015
Od Roostera c.d Archiad
Duży biały tygrys wynurzył się z krzaków po lewej stronie drogi.
Nagle zmienił się w zloty obłok i w końcu przed kobietą stanął młodzieniec o złotych oczach i błękitnych jak niebo oczach.
Uśmiechnął się lekko, lustrując kobiecą postać wzrokiem.
-Mogę w czymś pomóc? - zapytał delikatniym i słodkim głosem, przeznaczonym dla nowopoznanych piękności.
Dziewczyna zawahała się. Miała na sobie kompletną, lekką zbroję, przez co Rooster widział tylko jej oczy i kawałek czoła. Oczy błyszczały lekko, swoim blaskiem o kolorze gorzkiej czekolady.
-Wątpię - odparła przytłuminym przez zbroję głosem.
-Łatwiej by było bez tego... Hełmu? - wymamrotał Rooster - Eh, nie ważne. Jesteś, droga pani, na terenach kotów. Co prawda nie jest nas dużo, w zasadzie tylko ja i mój władca, ale, rozumiesz, procedury... Muszę wiedzieć kim jesteś, żeby przepuścić cię dalej. Tego wymaga protokół.
- Protokół? - powtórzyła ostatnie zdanie ze śmiechem. - Nie wyglądasz na urzędnika, skąd możesz znać protokół?
Rooster zaczynał lekko pocić się pod zbroją. Dlaczego to ona go wypytuje? Przecież to on pełnił funkcję Wartownika. Przynajmniej na razie.
- Z powodu braku wartownych, Mój Władca kazał mi się tym zająć... Co, muszę przyznać, jest dość hańbiące dla wojownika... Ale, ale. Droga pani, czy zdradzi mi pani imię, tytuł i cel w jakim pani zmierza?
<Archiad?>
środa, 22 lipca 2015
Od Archiad cd. Cas
- Jestem wierna swojemu Władcy. - Powiedziała ze spokojem. Jej głos stał się bardziej łagodny - widocznie tego oczekiwała Castiella. - Gdzie mam się udać?
- Twój zamek znajduje się na wschodzie. - Odpowiedziała kobieta składając imponujące, czarne skrzydła. Była naprawdę piękna, na swój dziwny, przytłaczający sposób. Patrzenie na nią aż męczyło, chociaż Władczyni wydawała się być udobruchana.
Archiad skłoniła z wdziękiem głowę, kładąc prawą rękę na sercu. Sama rozłożyła swoje puszyste, białe skrzydła - ich rozpiętość wynosiła prawie cztery metry. Wydawały się jednak mniej groźne jak u Castielli; raczej miłe, ciepłe i zdecydowanie nieprzydatne do walki.
Nic bardziej mylącego.
Archiadnae uniosła się kilkanaście centymetrów i niemalże wypynęła z pałacu. Szybko osiodłała swojego rumaka i ruszyła na wschód.
Z pomocą wiatru przebrała się spowrotem w swoją czarną zbroję i pozbyła się sukni.
Nagle, w pobliskich krzakach coś się poruszyło. Jakieś zwierzę... wilk? Kot?
Archiad wzdrygnęła się. Zwierzęta były takie brudne.
<ktokolwiek widział, ktokolwiek wie? xD>
wtorek, 21 lipca 2015
Od Cas C.D Archiad
Na twarzy Castielli pojawił się lekki uśmieszek.
Wstała z wielkiego, bogato zdobionego tronu z czystego obsidianu, tylko po to, by pokazać nowoprzybyłej swoją wielkość.
Jej gigantyczne, smocze skrzydła rozwinęły się w pełni. Każde z nich było tak długie i szerokie, że spokojnie mogłyby osłonić obie kobiety.
- Władczynią? - zapytała z udawanym zwątpieniem Królowa - Wielu podróżnych przychodzi i prosi o to samo, skąd wszakże mam wiedzieć, że ty jesteś odpowiednią osobą?
Mina Archiadnae wyrażała zawzięcie i pewność siebie. Tego właśnie Castiella szukała u władców - prawda, dla wielu osób była tylko kobietą, obdarzoną przez nader hojny los umiejętnością posługiwania się magią, ale ona wiedziała doskonale, co robi.
- Wiem, bo zostało mi to przepowiedziane - oznajmiła dumnie i trochę zbyt dobitnie Archiad.
- Ejże - tym razem wypowiedź kobiety nie spodobała się Castielli - Trochę szacunku, pamiętaj, że Smoki są najważniejsze. Dam ci szansę - Możesz zostać tutaj, jako Władczyni, jednak uważaj; ja zbyt łatwo nie odpuszczam.
<Arch? >
Od Mell C.D Shi
Władca szybko podniósł się i to, co zauważył mogło mu się nie spodobać.
Leżałam teraz na ziemi, a dreszcze przebiegały przez całe moje ciało, sprawiając, że raz byłam wilkiem, a raz człowiekiem.
-Mell? - zapytał lekko przerażony Shi - Mellanne! Co z tobą?
Przez chwilę nie byłam w stanie nic powiedzieć. Zaschło mi w ustach.
- Nie... Wiem... - wyksztusiłam w końcu.
Drgawki w końcu ustały, a mnie ogarnęła ciemność.
Zemdlałam.
<Shi? Brak pomysłu tak bardzo>
czwartek, 16 lipca 2015
Od Archiadnae
środa, 15 lipca 2015
Od Rhydian'a CD Shi
- Długa historia. - Mruknął po czym dodał. - Może oprowadzić Cię po terenach? - zapytał się po czym spojrzał na mnie.
-Jak chcesz czemu nie. - Odparłem bez zainteresowania.Po czym poszedłem gdzie kierował się chłopak.
"Ciekawe ile poddanych będę miał" pomyślałem po czym spojrzałem na tam tego.
- Więc co zwiedzimy pierwsze hę? - zapytałem się, próbując nie patrzeć się na niego.
<Shi?>
Od Shi cd Rhydiian'a
- A kim jest twoja siostra, jeżeli ty jesteś alfą, a nikogo wyżej nie ma? - spytał się chłopak.
- Jak to nie. Władczyni smoków jest wyżej niż wilczy alfa. - powiedziałem z uśmiechem. Wiem to dziwne, rodzeństwo, a nie jesteśmy tej samej rasy. Sam nawet nie wiem dlaczego tak się stało. W naszej rodzine tylko ja byłem na wpół demonem i do tego wilkiem, a nie smokiem. Ale nie patrzałem na to. Nigdy nie patrze w przeszłość, bo wtedy nie miałbym ani przyszłości, ani teraźniejszości.
< Rhydian>
Od Rhydian'a CD Shi
-Miło ci poznać-westchnąłem po czym miałem zamiar se pójść.Zmieniłem się w człowieka lubiłem czasami ta formę ale w tym momencie to spodobała mi się.
-Jestem Rhydian.-wymamrotałem gdyż nie lubiłem ludzi a ni obcych którzy mnie dopytywali się. Tam ten oczywiście po chwili też zmienił postać człowieka.spojrzałem na nie go chociaż
on mi kogoś przypominał tylko nie wiem kogo.
-Ehm... no więc po co tu jesteś?-zapytałem się ozięble jak zawsze.Nie wiedziałem z czym mam z nim gadać więc się zapytałem tym pytaniem
<Shi?>
Od Shi cd Mell
- Spóźniłaś się Mellanne. - powiedziałem nie odwracając nawet głowy.
- Tak wiem Shi - mruknęła cicho - Wybacz mi, Shi..
- Wybaczę, jak się zmyjesz do pracy. - opowiedziałem dalej czytając list. Dziewczyna po chwili odeszła. Trochę powolnie, jakby była jakaś przybita. Mnie po chwili zamuliło i zamiast pójść do siebie, zasnąłem w takiej pozycji w jakiej siedziałem.
- Shi wstawaj! - usłyszałem nad sobą głos wilczycy. Momętalnie spadłem z tronu na podłogę.
- C...co się stało? - wymamrotałem podnosząc się z podłogi.
< Mell? >
Od Shi
- Jeden dzień wolnego jeszcze nikomu nie zaszkodził. - mruknąłem do siebie i wyszedłem z pokoju. Mell jeszcze spała więc szybkim krokiem wyszedłem z zamku i skierowałem się do lasu. Wreszcie chwila odpoczynku. Zmieniłem się w wilka i rozciągnąłem plecy. Wbiegłem szybko do lasu. Dobiegłem do jeziora. Nad drugim brzegiem za uwarzyłem jakąś postać. Spojrzałem na nią. Był to tygrys, posiadający skrzydła. Czyżby to ten nowy przywódca. No dobra, trzeba wyglądać poważnie. Wypiąłem dumnie pierś i podszedłem do nieznajomego.
- Hej jestem Shi. - przywitałem się z uśmiechem. Otworzyłem przy tym lekko pysk, przez co krew z oka wleciała mi na język, co momętalnie wyplułem. - Alfa wilków. Ty pewnie jesteś tym nowym władcą kotów. - powiedziałem obchodząc go do okoła. Wyglądał schludnie. Jak typowy kot, nic nowego.
< Rhydian? >
Od Mell
Dokładnie tak jak społeczeństwo - tłum, do którego musisz się dostosować, by wyjść z czegoś z twarzą.
Przedzierając się przez las nie myślałam co prawda o innych ludziach, lecz o tonie papierkowej roboty jaka mnie czeka gdy wreszcie wrócę do domu. Teraz, jako doradczyni Shi'ego odpisywałam na wszystkie listy, podpisywałam umowy, ogólnie, nie miałam nic ciekawego do roboty.
Rzuciłabym to już dawno, gdyby nie fakt, że to był właśnie on. Shi. Mocno pokręcony, kontrowersyjny dwudziestolatek, mój pracodawca i współlokator. W jego wykutym w litej skale zamku bowiem, było przewidzianw miejsce dla obydwu jego doradców. Oczywiście na razie ja i on byliśmy jedynymi duszmi w tym wielkim, ponurym zamczysku.
To sprzyja miłosnej historii co?
Teoretycznie tak. Jednak w praktyce nie jest już tak wesoło.
Dotarłam w końcu do zamku i wślizgnęłam się bocznym wejściem. Kiedy dotarłam na górę, Shi siedział na swoim zwykle służącym do audiencji tronie. W zasadzie to pół leżał, bokiem do mnie, przerzuciwszy nogi przez jeden z podramienników.
Przeglądał jakiś papier, zapewne list od swojej siostry.
-Spóźniłaś się, Mellanne.
I w tym momencie wiedziałam już, że Shi ma jeden ze swoich gorszych dni - tylko wtedy nazywał mnie moim pełnym imieniem.
-Tak, wiem... - mruknęłam cicho i pokornie, przybierając jedną ze swoich masek - Wybacz mi, Shi...