Miałem dziś aj zły dzień. Podszedłem do biurka po list, który zostawiłem tam w nocy. Był od mojej siostry, więc wiadomo, że przeczytać jak i odpisać muszę ja a nie Mellanne. Poszedłem więc do sali z tronem i na nim usiadłem. Oczywiście normalnie tego nie mogłem zrobić. Oparłem się o oparcie a nogi przeżuciem przez jedno z ramienników. Zacząłem czytać list wyrywkowo. Cas mi napisała, że do Dark Mountain, przybył nowy władca kotów. No i oczywiście ja < bo zazwyczaj jestem miły> mam się tam przejść i go przywitać. Zaczynało się robić późno, a wilczycy dalej nie było. W końcu usłyszałem jej kroki.
- Spóźniłaś się Mellanne. - powiedziałem nie odwracając nawet głowy.
- Tak wiem Shi - mruknęła cicho - Wybacz mi, Shi..
- Wybaczę, jak się zmyjesz do pracy. - opowiedziałem dalej czytając list. Dziewczyna po chwili odeszła. Trochę powolnie, jakby była jakaś przybita. Mnie po chwili zamuliło i zamiast pójść do siebie, zasnąłem w takiej pozycji w jakiej siedziałem.
- Shi wstawaj! - usłyszałem nad sobą głos wilczycy. Momętalnie spadłem z tronu na podłogę.
- C...co się stało? - wymamrotałem podnosząc się z podłogi.
< Mell? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz