Jej wielką podróż spotka nagroda.
Archiad podróżowała od pięciu wiosen, szukając znaków. Czasem było to stado koni, czasem nadpalony kawałek drewna... Ale zawsze wywoływało w Niej takie samo uczucie - gniew, smutek, nadzieja i w końcu czułość. Dziwna mieszanka, ale pomocna.
Przynajmniej wiedziała w którą stronę się kieruje.
Archiadnae siedziała na pięknym, białym ogierze zakupionym w ostatnim miasteczku. Bez trudu unosił ją w zbroi i z całym bagażem. Dzięki magii dziewczyny koń niemal leciał, wysoko podnosząc nogi w kłusie. Unosił się kilkanaście centymetrów nad ziemią, popychany przez dobre wiatry.
Dokładnie dzisiaj mijał szósty rok wielkiej podróży. Dokładnie dzisiaj miała znaleźć to Królestwo.
Z pięciu złożone,
Królestwo spokoju.
Archiad przytrzymała wodze konia, i uśmiechnęła się do siebie. Na horyzoncie widać było już dachy ogromnego zamczyska. Nie miała wątpliwości, że to zamek należący do Smoków.
Spięła konia i przywołała wiatry, które uniosły go wyżej. Ogier przyspieszył galop i po pięciu minutach byli już na miejscu.
Archiadnae zeszła z niego i miękko wylądowała na ziemi. Odprowadziła konia do stajni i szybko rozebrała. W pobliżu nie było żywej duszy, a żadna praca nie hańbi.
Przed wejściem do pałacu przystanęła na chwilę. Powinna była włożyć na siebie coś elegantszego... Weszła do holu i skierowała się do pierwszej łaźni. Powietrze wokół niej poruszyło się i zdjęło z niej płytki zbroi, składając je w ciasną kostkę.
Teraz, przy Archiad wirowała prawdziwa burza. Kiedy ucichła, dziewczyna miała na sobie powłuczystą, czarną suknię odsłaniającą ramiona z wycięciem na ogromne, białe, opierzone skrzydła.
Archiadnae ruszyła instynktownie ku sali tronowej. Na końcu siedziała kobieta w jej wieku. Miała czarną suknię z ogromnym dekoltem.
Tutaj panowały inne zasady niż w jej domu.
-Witaj, Castiello Enores. Jestem Archiadnae Feniciljan i przybywam, aby zasiąść na jednym z pięciu tronów Dark Muntain. - Powiedziała uroczyście. Jej głos był teraz głęboki, ciepły, przypominający roztapiające się masło.
Casiella?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz