wtorek, 18 sierpnia 2015

Od Archiad cd. Roostera

Archiad uśmiechnęła się pod zbroją, zauważając lekkie zdenerwowanie chłopaka. Było urocze, że blondyn bardziej od armii wroga boi się ładnej dziewczyny.
Archiad postanowiła w duchu tego nie wykorzystywać, tylko zrobić wielkie wejście.
Wokół niej zerwał się potężny wicher. Smagał ich po twarzach, a Archiadnae patrzyła się caly czas w oczy wojownika. 
Liście ścialące leśne poszycie zerwały się z ziemi i niemal ożyły, oplatając Archiad z każdej strony. Następny był lekki deszcz. Spadł niewiadomo skąd i miniaturowa burza była gotowa. 
Rozbłysk ogromnego światła oślepiał, jednak wojownik patrzył cały czas w oczy Archiad. Mogła mu mignąć postać feniksa, ale dziewczyna postanowiła jej na razie nie pokazywać.
Liście opadły, wiatr ustał. Trwało to zaledwie dwie sekundy.
Przed blondynkiem stała ruda piękność z białymi skrzydłami złożonymi na plecach. Miała aksamitną, powłóczystą suknię w kolorze czarnym. Brak ramiączek rekompensował czarny łuk zawieszony przez ramię.
-Archiadnae Feniciljan. Miło poznać - uśmiechnęła się, słysząc głos.
Głos w barwie gorzkiej czekolady.


Jeśli bardzo bez sensu to przepraszam xD. Roos?

czwartek, 13 sierpnia 2015

Uwaga!

Z powodu naruszania regulaminu opowiadań, opiekunka Shi zostaje usunięta z grona adminów.
Nie chcę, by reprezentowali nas ludzie o słabym poziomie pisania.
Jeśli za tydzień nie zgłoszą się opiekunki postaci: Shi i Rhydian, będę zmuszona do zdegradowania ich z pozycji władców, z powodu noe pisania opowiadań, noe udzielania się na blogu, itd.

środa, 12 sierpnia 2015

Od Roostera c.d Archiad

Duży biały tygrys wynurzył się z krzaków po lewej stronie drogi.
Nagle zmienił się w zloty obłok i w końcu przed kobietą stanął młodzieniec o złotych oczach i błękitnych jak niebo oczach.
Uśmiechnął się lekko, lustrując kobiecą postać wzrokiem.
-Mogę w czymś pomóc? - zapytał delikatniym i słodkim głosem,  przeznaczonym dla nowopoznanych piękności.
Dziewczyna zawahała się. Miała na sobie kompletną,  lekką zbroję, przez co Rooster widział tylko jej oczy i kawałek czoła. Oczy błyszczały lekko, swoim blaskiem o kolorze gorzkiej czekolady.
-Wątpię - odparła przytłuminym przez zbroję głosem.
-Łatwiej by było bez tego... Hełmu?  - wymamrotał Rooster - Eh, nie ważne. Jesteś, droga pani, na terenach kotów. Co prawda nie jest nas dużo, w zasadzie tylko ja i mój władca, ale, rozumiesz, procedury... Muszę wiedzieć kim jesteś,  żeby przepuścić cię dalej. Tego wymaga protokół.
- Protokół? - powtórzyła ostatnie zdanie ze śmiechem. - Nie wyglądasz na urzędnika, skąd możesz znać protokół?
Rooster zaczynał lekko pocić się pod zbroją. Dlaczego to ona go wypytuje? Przecież to on pełnił funkcję Wartownika. Przynajmniej na razie.
- Z powodu braku wartownych, Mój Władca kazał mi się tym zająć... Co, muszę przyznać, jest dość hańbiące dla wojownika... Ale, ale. Droga pani, czy zdradzi mi pani imię, tytuł i cel w jakim pani zmierza?

<Archiad?>